Porozumienie bez przemocy

Gdybyśmy tylko wiedzieli jak bardzo czasem komplikujemy sobie życie, aby niebezpośrednio zaspokoić swoje potrzeby, to wybuchnęlibyśmy śmiechem uwolnienia, choć być może najpierw zalalibyśmy się łzami rozpaczy…

…wiedząc, że sami nieumyślnie i często w akcji desperacji doprowadziliśmy do utraty wartościowych związków.

Nie o to chodzi, aby teraz żałować i winić siebie za wszystko, tylko, aby wyciągnąć wnioski, które napełnią nas zrozumieniem, mądrością i wyzwolą ze starych schematów, tym samym zwracając poczucie większej kontroli nad własnym życiem.

Nagle wszystko ma sens i tym razem możemy zrobić to lepiej, a te związki, które były, służyły nam w tej podróży do wolności od dysfuncjonalnych sposobów zaspokajania własnych potrzeb.

Dlaczego tak jest, że brniemy w konflikty i toksyczne relacje, wikłamy się w wielowymiarowe nieporozumienia, jak muchy pchające się w sieci pająka na własne życzenie?

Między innymi dlatego, że nie jesteśmy świadomi swoich własnych potrzeb, i próbujemy po omacku zaspokoić w sobie coś, czego tak naprawdę nie znamy, a co gorsza, zrzucamy odpowiedzialność za to na innych.

Nie ma nic złego w proszeniu kogoś o coś, a wręcz kiedy jesteśmy w związku z drugą osobą, z którą łączy nas bliskość i miłość, to nawzajem, chętnie sobie służymy.

Problem pojawia się, kiedy komunikaty, które wysyłamy innym są przepełnione wymaganiami, manipulacją, karaniem, wpuszczaniem w poczucie winy i wstydu itd.

To jest język przemocy psychicznej, której uczyliśmy się od pokoleń, niestety jest to bardzo drastyczna forma próby spełnienia swoich potrzeb, która czasem działa, ale energia, która temu towarzyszy jest toksyczna i niszcząca i powoduje, że wikłamy się jeszcze bardziej.

Czasem po prostu wstydzimy się przyznać do tego czego potrzebujemy, nawet przed samym sobą, i próbujemy na różne sposoby dostać to czego chcemy, sami do końca nie wiedząc czego szukamy.

Krzyczymy i tłupiemy nóżkami, a gdy ktoś pyta, o co nam chodzi, to sami nie potrafimy powiedzieć czekając, aż sami się domyślą, podczas, gdy moglibyśmy ułatwić im sprawę i po prostu powiedzieć, bez pretensji, bez obwiniania i wymagań, czego potrzebujemy.

Ale żeby to zrobić to trzeba samemu się dowiedzieć, jaka nasza potrzeba kryje się za naszym zachowaniem, wtedy dopiero istnieje szansa na zdrowe rozwiązanie.

Kiedy czuję silne emocje, kiedy manipuluję, złoszczę się, kiedy strzelam focha, czego wtedy potrzebuję?

To samo tyczy się naszego partera w komunikacji, czego on potrzebuje, kiedy zachwuje się w ten sposób?

Zewnętrzne objawy niezaspokojonych potrzeb łatwo ocenić i skreślić, łatwo też na nie zareagować tym samym, wtedy czujemy się pozornie fer, a wkrótce potem cierpimy.

Trudniej natomiast jest zobaczyć, co się za tym wszystkim kryje… dlatego warto poćwiczyć na sobie i zgłębić tą sztukę komunikacji bez przemocy.

Gdybyśmy wtedy wiedzieli to, co wiemy teraz, to nasze życie mogłoby potoczyć się inaczej, mniej ranilibyśmy się nawzajem, bo potrafilibyśmy siebie naprawdę zobaczyć i dogadać się z życzliwością i miłością.

Jeśli teraz jesteś w związku i czujesz, że warto włożyć energię w to, aby zmienić sposób komunikowania się, który może całkowicie odmienić wszystko, co do tej pory Cię w nim bolało, to teraz jest ten moment.

W internecie jest mnóstwo informacji na temat Porozumienia Bez Przemocy, w którego esencję warto jest się zagłębić. Jeśli nie uratuje to Twojego związku, to i tak wyzwoli Cię od starych dysfuncjonalnych sposobów zaspokajania Twoich potrzeb, które zupełnie niepotrzebnie komplikują Ci życie i sprawiają, że jest Ci trudno.

Dzielę się z Tobą tym, bo dla mnie samej to było odkrycie, które dodało tak wiele głębi i świadomości do mojego doświadczenia życia, że nie mogę się tym z Tobą nie podzielić. Jeśli potrzebujesz pomocy w tej kwestii, lub generalnie chcesz poprawić relację w zwiazku z bliską Tobie osobą, to zapraszam na sesje indywidualne, prywatnie lub online.

Gdybyś tylko mógł zrozumieć jaką moc ma język, w którym myślisz i komunikujesz siebie do świata, to wiedziałbyś jak tworzyć swoją rzeczywistość w taki sposób, abyś Ty i inni kochali w niej przebywać.

Moc Miłości,
Malwina