Ah ta Miłość

Ah ta Miłość…

Kocha mnie, nie kocha mnie…kocha…nie kocha…?
Tak się kiedyś sprawdzało uczucia naszego wybranka, odrywając listki stokrotki…

Tak wiele jest kłamstw na temat Miłości
Tak wiele filmów i książek, które wprowadziły nas w błąd
Zaczęły wręcz dyktować nam definicje Miłości

Jak boli kiedy tęsknimy, jak nie możemy bez kogoś żyć, jak tracimy apetyt i nie możemy spać, kiedy serce nam szybko bije i pocą nam się ręce na widok ukochanego lub kiedy zapłakane objadamy się kubełkiem lodów oglądając Casablankę to znaczy, że kochamy tą osobę…

Niestety obsesja i uzależnienie, namiętność i chemia zajęły miejsce Miłości przez duże M

Taką miłość niczym z romansów łatwo jest wzbudzić przy pomocy tricków i manipulacji, wystraczy przeczytać książki typu „Szkoła uwodzenia”, czy „Dlaczego mężczyźni poślubiają zołzy” i mamy przepis na to, jak kogoś w sobie rozkochać…

Nie ma nic złego w tzw. Chemii, jest ona wręcz pożądana zwłasza na początku (choć zdarza się, że przychodzi z czasem), bo jest dla nas sygnałem, że pasujemy do siebie pod względem fizjologicznym i systemowym (to znaczy, że będziemy mogli służyć swoim programom rodzinnym)

To jest pierwsze zielone światło, które jednak nie gwarantuje, że z tego będzie „coś więcej”…
Ale pod jego wpływem ignorujemy kolejne czerwone lampki, które pojawiają się na naszej drodze…zwłaszcza jeśli ta chemia jest wzmocniona trikami uwodzenia, czyli metodą „daje i zabieram”

Często kiedy pod wpływem chemii i namiętności, która z nią idzie w parze, podejmiemy ważne decyzje na temat przyszłości z daną osobą …budzimy się z ręką w nocniku…

Bo kiedy już nasycimy się sobą i okaże się, że oprócz tego nic innego nas nie łączy, związek rozpada się, albo przechodzi tzw. Kryzys, bo nagle ku naszemu zdziwieniu „miłość znika”…

Czy to rzeczywiście była Miłość?

Paradoksalnie, kiedy chemia straci na sile i otrzeźwiejemy z tej potężnej dawki hormonów, mamy szansę na Miłość przez duże M.

Miłość to w pewnym sensie potrzeba.
Każdy z nas potrzebuje czegoś innego, aby czuć się kochanym.
Kiedy dwie osoby decydują się, aby te potrzeby bycia kochanym dla siebie nawzajem spełniać, chętnie i z radością, to wtedy możemy mówić o tzw. Dojrzałej Miłości w relacji

Czy Ty wiesz, co sprawia, że czujesz się kochany?
Czy zakomunikowałeś to swojemu partnerowi?
Czy raczej czekasz, aż się kiedyś domyśli…i robisz mu z tego powodu wojnę, bo to „kiedyś” nigdy nie nadchodzi?

Być może warto o tym porozmawiać i zadać swojemu parterowi pytanie:

„Co sprawia, że czujesz się kochany, czego potrzebujesz, aby tak się czuć? Jakie są konkretne rzeczy, które mogę zrobić, abyś czuł, że Cię Kocham?

To rozwiązuje bardzo wiele nieporozumień i niepotrzebnych lęków na temat miłości w relacji, w przeciwnym razie możemy przez całe życie metodą prób i błędów zgadywać potrzeby naszego partera i narażać się na nieprzyjemne sytuacje pełne oskarżeń, wymagań i oczekiwań

Oczywiście jeśli wynosimy z rodziny model „miłości” oparty na przemocy, to żeby odtwarzać to uczucie bycia kochanym będziemy wybierać takich parterów, którzy będą zachowywać się podobnie jak nasi rodzice i przypominać nam w ten sposób dom. Choć to niezdrowe i wyniszczające, gdzieś w głębi będziemy zaspokajać swoją potrzebę „miłości”. Takie to jest, dopóki nie będziemy gotowi tego programu zobaczyć i zmienić.

Dojrzała Miłość to nie uczucie, które Cię upaja, przez które tracisz zmysły, dla którego jesteś gotowy zrobić wszystko, nawet poświęcić swoje życie, jak w historii Romea i Julii.
Miłość to nie fajerwerki i nie ogień namiętności.

Uwaga! Miłość to też nie to uczucie, które czujesz nagle, gdy myślisz, że możesz kogoś stracić i zaczynasz się starać…to po prostu lęk przed utratą czegoś, co ta osoba Ci daje i praca, aby to utrzymać przy sobie (świetna okazja na negocjacje, niestety często wykorzystywana do szantażu i manipulacji)

Miłość w relacji to radość, która wypływa z Ciebie, kiedy widzisz tą drugą osobę szczęśliwą i lubisz się do tego przyczyniać.

Miłość w praktyce to bycie kochającym człowiekiem, niezależnie od obiektu kochania.

To dzielenie się swoim czasem i obecnością z drugim, bo sprawia Ci to przyjemność.

To chętne i naturalne dawanie.

Miłość jest w Tobie, niezależnie czy jest ktoś do kochania, czy nie.

Miłość to coś, co najpierw napełnia i tworzy Ciebie, a potem wylewa się z Ciebie na innych.

Kiedy nie potrafisz kochać, kiedy czujesz się pusty, kiedy odczywasz ciągły brak pomimo, iż wydawaćby się mogło, że masz wszystko, to nie znaczy, że osoby, które spotykasz nie są warte kochania, że to nie jest np. TO…

To znak, że masz do wykonania pracę nad sobą, aby uwolnić przepływ Miłości w Tobie…

Możesz wtedy całe życie szukać tej jedynej i nigdy jej nie znaleźć, niewiedząc, że tą jedyną może stać się każda kobieta, którą będziesz chciał i potrafił kochać…

Możesz wtedy całe życie szukać tego jedynego i nigdy go nie znaleźć, nie wiedząc, że tym jedynym może stać się każdy mężczyzna, którego będziesz chciała i potrafiła kochać…

Każdy parter jest właściwy i służy naszym programom

Czasem spotykamy osobę i wszystko do siebie pasuje, możemy i chcemy stworzyć z tą osobą rodzinę, ale brakuje tego jednego elementu…Miłości przez duże M

Milość dojrzała przychodzi z czasem
W związkach w których jest trudno, służymy sobie, aby dokopać się do tej iskierki w nas i pozwolić jej rozniecić w nas ogień, który spali wszelkie przeszkody w przepływie Miłości…wtedy seksualność i namiętność również wskakuje na kolejny poziom…

Kiedy z gorzkiego przejdzie w słodkie to jest szansa, że to będzie trwało…
Kiedy zaczniemy od słodkiego…z czasem możemy się przesycić i kiedy nadejdzie gorzkie, nie będziemy mieć siły, aby w tym wystać…
Taka już jest ta Miłość przez duże M

Jeśli nie uwolnisz przepływu Miłości w sobie, to nie ważne jak wspaniała osoba będzie u Twojego boku, i nie ważne jak wiele będzie dawała z siebie, abyś czuł się kochany …Ty nadal nie będziesz zaspokojony….

Jeśli tak jest i potrzebujesz pomocy, aby zrozumieć co Cię blokuje i napełnić ten brak i tą pustkę to zapraszam na Sesje Transformacyjne Online: contact@malwinastach.pl

Moc Miłości,
Malwina